Muzyka

Wiadomości

Lord of the Rings Fan Forever! - Polski blog o Śródziemiu

niedziela, 22 czerwca 2014

ENEMEF już w piątek

Hej!
Długo mnie tu nie było ponieważ odeszłam z howrse. 
Wpadłam tu na chwilę żeby zobaczyć co słychać. Bardzo się cieszę, że inni redaktorzy nie zapomnieli o blogu. Może w ciągu najbliższych kilku tygodni będę dodawać więcej postów. 
Kto wie? W końcu wszyscy niecierpliwie czekamy na trailer Hobbita Bitwy Pięciu Armii =D

27 czerwca o 22 wiele Multikin (w całej Polsce) organizuje Noc Reżyserskich Wersji Władcy Pierścieni. 
Wreszcie udało mi się zdobyć bilety na maraton w Złotych Tarasach. Już nie mogę się doczekać. Wspaniale będzie spędzić 10 godzin w kinie oglądając Władcę <3
Wybieracie się na ENEMEF?
Mam nadzieję, że spotkam kogoś z Was w Złotych :D
Britney226 

sobota, 7 czerwca 2014

Dwanaście rodów


Witam Was serdecznie, mam nadzieję że wybaczycie mi dość długą nieobecność spowodowaną ostatnimi dniami, w których można poprawiać już ostatnie pierdoły. Trzeba mieć jakieś lepsze oceny na koniec gimnazjum, nie? Myślę, że post przypadnie Wam do gustu. Robiłam go całe wieki, bo chciałam, żeby był jak najlepiej i jak najbardziej składnie wykonany :') Ostatnio błąkając się po internecie, natrafiłam na moim skromnym zdaniem genialną pracę, która przedstawia flagi z herbami dwunastu rodów Gondolindrimów (elfów z Gondolinu). Informacje o nich znajdują się w Księdze Zaginionych Opowieści cz. II (The Book of Lost Tales)*. Zdjęcie celowo dodałam z dysku, ponieważ jest dość duże i nie ładnie wyszło by z posta, a w ten sposób może być małe, natomiast po kliknięciu się zwiększy. Pracę wykonała shyangell, i jak już zdążyliście zauważyć - Moja nowa ulubiona persona działająca na deviantART.
*W Księdze Zaginionych Opowieści znajduje się rozwinięcie wątków z Silmarillionu, a także ich pierwotne wersje. Część II zawiera szeroką wersję opowieści o Upadku Gondolinu.

"Heraldyka w Gondolinie nie była używana jako indywidualne (być może rzadko) godła, ale przez tak zwane "Dwanaście Rodów" (dwunasty należał do Idril). Były to zastępy lub gildie odpowiedzialne za obronę miasta."
Lecę z opisami, po kolei - Od lewej :)

1. The House of the White Wing (Białe Skrzydło)
Przywódca: Tuor - "Jestem Tuor, syn Huora z Domu Hadora i krewny Húrina, i te tytuły, jak mi powiedziano, nie są nieznane w Ukrytym Królestwie."  - Tuor do Elemmakil'a. 
Kapitan Gwardii Zewnętrznej z Gondolinu. Podczas oblężenia Tuor walczył dzielnie, jednak Gondolin w końcu upadł i Turgon zginął. Tuor i Idril (Idril to żona Tuora i córka Turgona) poprowadził ocalałych przez tajemne przejście, które wybudowano na jej polecenie. Chronieni przez Ulmo szli w dół Doliny Sirion. Po drodze zatrzymali się w Nan-Tathren aby zrobić ucztę ku pamięci poległych.
Symbole: Białe skrzydło
Opis: Jeden z dwunastu domów Gondolindrimów prowadzony przez Tuora. Nosili mocne kolczugi, hełmy z rogami wyrzeźbionymi na kształt łabędzich lub mewich skrzydeł, w rękach trzymali podłużne tarcze z godłem w kształcie skrzydła na błękitnym tle. (Podobną tarczę i hełm znalazł Tuor w Nevraście, zanim udał się na poszukiwanie Ukrytego Miasta.) Dom Białego Skrzydła najwyraźniej był jednym z mniejszych domów, dom Mole przewyższał ich, kiedy nastał czas Upadku Gondolinu.

2. The House of the Golden Flower (Złoty Kwiat)
Przywódca: Glorfindel - Jako wielki zwolennik Turgona, został mianowany panem domu Złotego Kwiatu.
Symbole: Słońce, złoty kwiat
Opis: Szlachetny eldariński ród, którego panem był Glorfindel. Ich kolczugi były złocone, na hełmach kołysały się wysokie złote pióropusze, a wielkie okrągłe tarcze płonęły czerwienią niczym ogień. Ich dowódca nosił pozłacaną zbroję, którą okrywał opończą w kolorze wiosennej zieleni haftowaną złotą nicią na kształt chelidonii.

3. The House of the Swallow (Jaskółka)
Przywódca: Duilin. Był mistrzem łucznictwa.
Symbole: Grot strzały z korpusem jaskółki
Opis: Drużyna ta składała się głównie ze wspaniałych, budzących podziw łuczników. Drużyna ta nosiła biało, granatowe, purpurowe i czarne barwy, a ich hełmy zdobiły wspaniałe pióropusze.

4. The House of the Mole (Mole - Małe, czarne zwierzęta, najwyraźniej dobrze znane ludowi z Gondolinu. Maegiln przyjął go jako symbol domu Mole [mole - ang. kret])
Przywódca: Maeglin - Kiedy Tuor przyszedł z ostrzeżeniem od Ulmo, że Gondolin jest w niebezpieczeństwie - Maeglin przeciwstawił się Tuorowi. Został schwytany przez orków i przyprowadzony do Angbandu. Morgoth obiecał mu Idril i Gondolin w zamian za zdradzenie miejsca ukrytego miasta, nęcąc go tym samym do dokonania największej zdrady wykonanej w Dawnych Dniach. Maeglin wrócił do Gondolinu, nic nie mówiąc o spotkaniu, jednak wiele osób zauważyło jego zmianę.Większość myślało, że na lepsze. Jednak Idril coś podejrzewała i zaczęła pracę nad tajemnym przejściem.
Symbole: Czerń, topór z podwójnym ostrzem
Opis: Jeden z głównych domów, prowadzony przez Maeglina. Zrzeszał on najlepszych górników poszukujących rzadkich minerałów, kruszców i kamieni szlachetnych. Prawdopodobnie, dlatego, że dużo pracowali pod ziemią utożsamiali się z kretami. Nosili charakterystyczne okrągłe stalowe hełmy pokryte krecią skórą, czarne zbroje i krzyżtopory. Na płaszczach nie nosili żadnego godła. Ich tarcze były czarne i nie posiadały żadnego symbolu. Wyglądały podobnie jak tarcze oddziałów Morgotha, na którego stronę przeszedł w końcu Maeglin, gdy zdradził Gondolin.

5. The House of the Heavenly Arch (Niebiański Łuk)
Przywódca: Egalmoth - Przeżył Upadek Gondolinu i uciekł do Sirion.
Symbole: Tęcza, opal.
Opis: Był to najbogatszy ród w mieście, rozmiłowany w przepychu, klejnotach i złocie. Jego wojownicy dzierżyli miecze wysadzane drogocennymi klejnotami, a ich szaty lśniły wszystkimi kolorami tęczy. Tarcze u wszystkich błyszczały błękitem nieba w pogodny dzień, pośrodku której znajdował się klejnot złożony z siedmiu kamieni: rubinu, ametystu, szafiru, szmaragdu, chryzoprazu, topazu i bursztynu i mienił się wszystkimi kolorami tęczy. Ich hełmy zdobiły wielkie opale. Ich wódz Egalmoth, nosił jasnoniebieski płaszcz z naszytymi kryształowymi gwiazdami i zakrzywiony miecz.

6. The House of the Harp (Harfa) 
Przywódca: Salgant, który podporządkował się Maeglinowi.
Symbole: Srebrna harfa
Opis: Dzielni wojownicy. Nosili srebrne i złote chwosty. Ich godłem, noszonym na tarczach była srebrna harfa umieszczona na czarnym tle. Tylko na tarczy dowódcy widniała złota harfa.W trakcie Upadku Gondolinu przeciwstawili się swojemu zdradzieckiemu panu.

7. The House of the Fountain (Fontanna) 
Przywódca: Ecthelion - był elfem z Gondolinu, przywódcą rodu Fontanny i zabójcą Gothmoga, władcy Balrogów. Był też strażnikiem w jednej z bram prowadzących do Gondolinu. Ecthelion miał najpiękniejszy głos i największy talent muzyczny w grze na flecie z wszystkich ludzi z Gondolinu. Prowadził skrzydło sił Gondolinu w trakcie Nirnaeth Arnoediad, "Bitwy Nieprzeliczonych Łez".
Symbole: Fontanna, srebro, diamenty
Opis: Wojownicy tego rodu błyszczeli od srebra i diamentów, które lśniły różnobarwnie, co z pewnością miało wpływ na symbolikę ich godła, o którym niestety nie wiadomo nic bliżej. Uzbrojeni byli w długie jasne miecze i tarcze. Ich miecze były długie, jasne i blade. Lud ten poszedł na wojnę w akompaniamencie słodkiej muzyki swych fletów.

8. The House of the Hammer of Wrath (Młot Gniewu) 
Przywódca: Rog - Był kowalem i panem domu Hammer of Wrath. Był uważany za najsilniejszego z Noldorów.
Symbole: Kowadło
Opis: Był bardzo liczny i składał się z najlepszych kowali i rzemieślników Gondolinu, o nadzwyczajnej sile i odwadze. Uzbrojeni byli w maczugi wielkie jak młoty, zaś przed ciosami zasłaniali się ciężkimi tarczami, na których widniał krzeszący iskry młot. Ich kolorami były: czerń żelaza i czerwień złota.

9. The House of the Tree (Drzewo)
Przywódca: Galdor - Nosił wielką buławę albo włócznię i chodził ubrany na zielono. 
Symbole: Drzewo
Opis: Byli odziani na zielono. Ich bronią były maczugi nabijane żelazem i proce.

10. i 11. The House of the Pillar (Kolumna) i The House of the Tower of Snow (Wieża Śniegowa)
Przywódca: Penlod - Był panem rodów Pillar i Tower of Snow. Był jednym z możliwych właścicieli miecza Orcrist.
Symbole: Kolumna, wieża
Opis: Nic nie wiadomo odnośnie ich godła i barw. Być może na ich tarczach umieszczona była kolumna lub wizerunek Wieży Śniegowej.

12. The House of the King (Ród Króla)
Przywódca: Turgon - elf ze szczepu Noldorów, król Gondolinu. W Valinorze Turgon przyjaźnił się z synami Finarfina, wraz z nimi wyruszył też na wygnanie do Śródziemia. Zamieszkał w krainie Nevrastu. Wkrótce potem od Ulma otrzymał instrukcje, dotyczące budowy ukrytego królestwa. Umieścił je górach Echoriath i zniknął w nim na ponad 500 lat. Pomimo ukrycia wojska Gondolinu wzięły udział w Nirnaeth Arnoediad, jednak w obliczu znacznej przewagi Morgotha wycofały się. Sam Turgon zginął dopiero w trakcie upadku swego królestwa, który spowodowany był zdradą Maeglina.
Symbole: Słońce, księżyc, szkarłatne serce
Opis: Zastęp króla Turgona nosił biel, złoto i czerwień. Biało-złoty był również miecz władcy. Godłami, które widniały na jego sztandarach były księżyc, słońce i szkarłatne serce: Serce reprezentuje serce Fingolfina, ojca Turgona. Co do słońca, to przypuszczalnie może być związane ze słońcem w godle Finwego, dziadka Turgona. Nie wiadomo, jak były w godle ułożone te symbole względem siebie. Na rysunku przedstawiono jeden z możliwych wariantów.

Przyznaję się, że niewiele zmieniałam jeśli już coś kopiowałam ze stron na których znalazłam powyższe informacje, ponieważ były to informacje pobrane od razu z książki (której niestety nie czytałam, JESZCZE nie czytałam) i nie bardzo chciałam od tego odbiegać, żeby wszystko miało sens i było zgodne z prawdą. Tłumaczyłam też trochę z zagranicznych stron, a że wspaniałym tłumaczem nie jestem to jednak mogły się wkraść jakieś drobne błędy, za które w razie czego od razu tutaj pragnę z całego serca przeprosić. Szukając informacji na temat tychże rodów i flag natrafiłam na mnóstwo innych tolkienowskich herbów i emblematów, więc szykujcie się - Na pewno zrobię o nich notkę bo bardzo podobają mi się tego typu rzeczy :') W sensie herby, itp. Pozdrawiam Was serdecznie, nie zabijcie mnie za długość i do następnej notki! <3

PS.
A teraz tak zupełnie z innej beczki - Zaczynam dodawać na początku każdej swojej notki piosenkę, przy której tworzę dany post. To jest raczej takie... tak o w sumie, niczemu nie służy. Aczkolwiek może komuś przypadnie do gustu, może akurat ktoś ma podobny gust muzyczny. W co wątpię, wybaczcie - Mam dość... cóż, specyficzny gust muzyczny :')

czwartek, 29 maja 2014

Wirtualna wędrówka po Hobbitonie

Quantum bierze się do roboty i już nie będzie przynudzać was jej opowiadaniami, a da rzecz, która jest za pewne dla was bardzo interesująca. Dokładniej to podczas ferii zimowych Quantum odwiedziła Kraj Długiej Białej Chmury, ten sam, który został oficjalnie okrzykniętym Domem Śródziemia. I prowadzona przez jej osobistego Aragorna zawitała do Hobbitonu (co jak co, ale przewodników tam mają lepszych niż w Polsce, bo chłopak był widocznie zafascynowany sagą, więc jak ktoś chce połączyć LOTR z pracą to zapraszam na drugą półkule). Tak o to garstka zdjęć z zachowanego (jedynej zachowanej scenerii z LOTR w całej Nowej Zelandii) Hobbitonu oraz mam nadzieję ciekawe informacje. Wszystkie zdjęcia są moje, jak chcecie je gdzieś wykorzystać to proszę dajcie kredyty.

             
Południowa Wyspa, okolice filmowych Emyn Muil





Peter Jackson pewnego razu jechał sobie pociągiem z lekturą "Władca Pierścieni". "Zawrócili więc i ruszyli nową ścieżką, skacząc z kamienia na kamień tak lekko, jakby zaczynali dzień po dobrze przespanej nocy." Młody Nowozelandczyk odwrócił wzrok od książki i spojrzał się za okno. Zamiast zobaczyć znane mu równiny ojczyzny zobaczył Legolasa, Aragorna i Gimliego pędzącego na ratunek przyjaciołom po zboczach Emyn Muil. Wtedy go natchnęło i 
pomyślał sobie "Robię ekranizację tej sagii, a będzie ona działa się tu - w Nowej Zelandii". 
Hobbiton, nadal pasą tam się owce

                                                                                                                                                                   Kilka lat później pojawił się nowy problem. Peter był osobą przykuwającą uwagę do najmniejszych 
szczegółów. Dlatego wiedział, że nie wystarczy mu studio, że Hobbiton trzeba wybudować. Rząd Nowozelandzki nie świadomy sukcesu, który film może odnieść nie wyraził zgody na budowę na krajowym terenie. Peter więc musiał znaleźć prywatny ląd. Leciał właśnie helikopterem nad północną wyspą (okolice Matamata) i wtedy zobaczył ogrom terenów zielonych. Była to farma. Pasło się na niej 12 000 owiec. Jednak właściciel był już w kwiecie wieku, a owce nie przynosiły milionów. Zbawieniem mogło okazać się jedno - oferta od filmowca wybudowanie tymczasowego planu filmowego. Z tą tymczasowością potem okazało się różnie. Po sukcesie filmu jakże wspaniałym pomysłem okazało się zrobienie z tego dobrze funkcjonującej atrakcji turystycznej. Należy zaznaczyć, że do Trylogii wszystko było dosyć prowizoryczne. Budulcem było mało trwałe drewno, dopiero gdy Peter wpadł nam pomysł na kręcenia Hobbita domy zostały utrwalone. 


Domek Hobbita, który zdziela wzrokiem powracających
 do Shire hobbitów w królewskich szatach. 
Drogowskaz,
sam początek Hobbitonu

Teraz opowiem wam trochę o budulcach Hobbitonu. Do sagi LOTR wszystko było drewniane. Nadal na takie wygląda prawda? Lecz teraz jest to tylko genialna imitacja nowozelandzkich artystów. Aby utrwalić miasteczko stworzono miksturę wapnia, papieru, jogurtu, cynku i plastiku. Jest ona odporna na wodę i zniszczenia oraz lżejsza. Aby imitowała drewno została poryta dłutem, starta papierem ściernym i pokryta odpowiednimi farbami. W podobny sposób były utworzone stroje, ale o tym w poście z Weta Cave. Nie martwcie się trawa i ścieżki są już naturalne. 

 
Jezioro - widoczne przez 2 sekundy
Domki pokazane w filmie przez 2 sekundy
Trawa i ścieżki owszem są naturalne. Lecz większość roślin już nie. Peter jest osobą, przepraszam za określenie, niezwykle upierdliwą oraz niepoprawnym perfekcjonistą. Do planu były potrzebne drzewa owocowe. Ponieważ w Nowej Zelandii trudno o śliwki czy jabłka to sztuczne owoce zostały przylepione do drzew. Pytanie istnieje teraz czy ktoś z was podczas oglądania filmu zauważył gdziekolwiek drzewa owocowe? Dwie sekundy to chyba nie wystarczająco długo prawda? Przy wcześniej wspomnianych drzewkach oraz domkach na pagórku za pokazanym obok jeziorem pracowało ok. 300 osób przez długie miesiące, aby stworzyć realnie wyglądającą scenografię, która w filmie będzie widoczna przez 2 sekundy. Niech ktoś teraz powie, że plan filmowy Hobbita lub Władcy jest niedopracowany. 




Kwiaty są żywe, specjalnie pielęgnowane przez ogrodników, a domki myte przez "sprzątaczy" aby cały czas były zadbane mimo iż nigdy nie zostały pokazane w filmie i nigdy pokazane nie zostaną. Jeszcze co do budowy to aby taki domek zrobić trzeba było wykopać dziurę w pagórku, utwardzić ją (aby się nie zawaliła) i nałożyć na to konstrukcję Hobbickiej norki. Właśnie dlatego możliwe było zrobienie dachu z naturalnej trawy.

Drogowskaz niedaleko, którego odbyło się
spotkanie Forda z Gandalfem w "Drużynie..."


Nie dosyć wam jeszcze scen, które były pokazane bardzo krótko? Mam nadzieję, że nie. Ten drogowskaz również pewnie nie został przez was zauważony w filmie. Jak już się spodziewacie zalicza się on do budowli widocznych przez kilka sekund. Jednak już zmieniamy temat i zaczynamy o kręceniu. Za pewne nie obca wam jest scena gdy słychać stukot kół, Frodo wybiega do Gandalfa i wrzuca mu, że się spóźnił na to Szary Pielgrzym, że "Czarodziej nigdy się nie spóźnia przychodzi dokładnie wtedy kiedy zdecyduje". Jak wiecie kilka hektarów zostało zakupione po to, aby Władca nie musiał być kręcony w studiu. Jednak jak zareagujecie, gdy powiem wam, że Frodo wybiega z Południowej wyspy, spotyka Gandalfa w Hobbitonie i robi wielki skok do studia w Wellington? Na ekranie widać to jako Frodo biegnie, zatrzymuje się, aby powitać czarodzieja i wskakuje na pojazd. To jest właśnie Magia Kina moi drodzy. Szczęśliwie drzewo rosło tam już kilka dobrych lat, a nie zostało specjalnie wybudowane. 


Zanim przejdziemy dalej poświęćmy jeszcze chwilę budowlom i nagraniom. Cała magia tego miejsca pryska, gdy widzicie tą o to norkę. Nie moi drodzy, ona nie rozszerza się dalej. Ze dwa metry w bok za drzwiami i taka o to ogromna posiadłość Hobbita. "Będzie mogli wejść do norki, oczywiście" usłyszeliśmy od przewodnika. Co prawda nie okłamał nas, ale mimo ogromnego terenu i perfekcji Petera wnętrza były kręcone w studiu. Jeden krok i aktorzy byli w Wellington. Tak więc gdy odwiedzacie Hobbiton zapomnijcie o słowach "Nie była to szkaradna, brudna, wilgotna nora, rojąca się od robaków i cuchnąca błotem, ani też sucha, naga, piaszczysta nora bez stołka, na którym można by usiąść, i bez dobrze zaopatrzonej spiżarni; była to nora hobbita, a to znaczy: nora z wygodami



Teraz czas na coś wyczekiwanego przez was...Bag End. Jest to jedyne miejsce w Hobbitonie, gdzie nie można wchodzić. Peter zabronił, gdyż nie wiadomo czy nie będą jeszcze czegoś kręcić, a nie chcą zastać tego miejsca zabrudzonego przez turystów. Jednak Quantum jako elfka dostała wstęp na ławeczkę         Bilba. Norka jest taka sama jak reszta w środku. 
Nie chciałam wam przynudzać przy Bag End, bo i po co, skoro większość rzeczy już wiecie jak na prawdziwych fanów przystało. Lecz chwilę uwagi poświęćmy owemu drzewu, które rośnie na szycie domku Bilba. Skoro o tym piszę, to można się domyślać, że nie jest ono naturalne. Cóż sam pień jest naturalny, ale bardzo dobrze pielęgnowany, aby rozrastał się na wybrane strony. Właściwie to wszystko jest naturalne, lecz nie od zawsze tam było. Chodzi mi o liście. Peter chciał uzyskać rodzaj drzewa, który rósł by tylko w Shire i nigdzie indziej na świecie. Co prawda ile z nas zwraca na to uwagę podczas filmu, lecz mniejsza z tym. Liście te zostały specjalnie sprowadzone z Tajwanu i za pomocą najlepszych technologii "przyklejone" do tego drzewa. Jego prawdziwa nazwa nie została mi ujawniona. 

Skoro Bag End to i norka Sama. Również nie można do niej wchodzić (przepraszam okłamałam was wcześniej, są dwa miejsca, do których nie można wchodzić). Nie ma w niej nic nadzwyczajnego oprócz dwóch rzeczy. Pierwszą jest kolor drzwi. Są to jedyne drzwi w tym kolorze w całym Hobbitonie. Drugą rzeczą jest dym. Specjalnie urządzenie zainstalowane w środku norki wywołuje dym. Osoby bardziej przykuwające uwagę do detali w filmie mogły zauważyć, że dym ulatnia się z domu Sama przez cały czas. I nie jest to tylko w trakcie filmu, również podczas wizyty leciał (niestety nie widać na zdjęciu). 

Teraz chwila, aby przyjrzeć się Shire z góry. Widać wyraźną granicę Hobbitonu a reszty farmy. Zielony (Hobbiton) i żółty. Co ciekawe najbiedniejsze w kręceniu były owce. Były cały czas zganiane tak, aby ani jedna nie pojawiła się w obrębie planu filmowego. Jednak jedna była tak niesforna i ku frustracji PJ'a mamy jedną scenę z owcą w LOTR.

Nie obca jest wam zapewne scena, chociażby z trailerów "Hobbit: Tam i z powrotem", gdy Bilbo (już jako Martin Freeman) zbiega ze zbocza jak szalony i krzyczy "I'm going on a adventure". Zbocze to w rzeczywistości wygląda trochę inaczej, możecie je podziwiać na rysunku po lewej.
Za to pod spodem to samo miejsce po przeróbkach komputerowych. Przy okazji można sobie porównać kilka innych rzeczy.

























Zapewne pamiętacie urodziny Bilba i Froda na początku "Drużyny Pierścienia". I  pewnie również pamiętacie to ogromne drzewo. Teraz macie okazje je podziwiać. Wcześniej czytaliście o Tajwańskich liściach i doczepianych śliwkach, a teraz widzicie prawdziwe naturalne drzewo. Oczywiście zostało lekko przycięte i tak dalej, ale nie doczepiali tutaj nic. Na tym polu zostały rozstawione namioty dokładnie jak w filmie (jeden z nich nadal tam jest). Akurat w tym przypadku cała impreza miała miejsce właśnie tutaj, a nie w studiu. Podobno ekipa filmowa naprawdę puszczała fajerwerki, lecz takie zwykłe, a nie Gandalf'owe.




Czas się zabawić! Zbliżamy się już do końca naszego wirtualnego spaceru po Hobbitonie, lecz odwiedzimy jeszcze Tawernę Pod Zielonym Smokiem. "Pod rozbrykanym kuckiem" w Bree było całkowicie kręcone w studiu. Ta budowla również posłużyła się tylko do kilku minut w filmie. Gdy Frodo widzi burzone Shire w zwierciadle Galadrielii, płonie właśnie ta Tawerna. W filmie widzimy jeszcze Różyczkę Cotton za barem na zakończenie Trylogii. Wtedy Sam do niej podchodzi i kilka scen później oglądamy wesele. Lecz to już zostało kręcone w studiu.

Jak się domyślacie w związku z tym obecne wnętrze "Pod Zielonym Smokiem" jest odtworzeniem studia filmowego. Oczywiście stworzone głównie pod turystów. A jak na Nowozelandczyków przystało w środku można skosztować piwa i piwa imbirowego. Najlepszego w okolicy.

Przyznać muszę, że jak normalnie nie przepadam za tzn. Ginger Ale to tutaj mi bardzo smakowało.



 "You will never find a beer so brown like under the green dragon" 












Jednak nie tylko turyści odwiedzają tą tawernę. Kilka tygodni przed moim odwiedzinami Billy i Domnic przyjechali i wpisali się do Aktorskiej Księgo Gości.
 Obsada często tutaj wpada na tak zwane wspominki i pinty piwa.






Na koniec jeszcze przebrania w hobbickie stroje i oryginalny już list od Gandalfa do Froda, który ze spóźnieniem przekazał Grubas Bolgrer.




THE END



Mam nadzieję, że nie zanudziłam was i, że podobało wam się. Przepraszam za wszelkie techniczne problemy jednak Blogger wariuje przy takiej ilości zdjęć i tekstu. Dziękuje wam za uwagę. Proszę napiszcie swoją opinię w komentarzach lub podzielcie się refleksjami dotyczącymi Hobbitonu. Jeśli macie jakieś pytania z chęcią odpowiem. 
 ~ Quantum of Collapse 




sobota, 17 maja 2014

Królowe Númenoru

   Siemanko, kolejny post ode mnie. Osobiście, mnie bardzo ten temat zainteresował, ponieważ w dawnych czasach, w naszym świecie przeważnie stanowisko króla piastował mężczyzna, natomiast było bardzo mało przypadków gdzie tron objęła persona płci żeńskiej. Ten post będzie głównie o władczyniach tej krainy, dziś nie będę się zagłębiać w insygnia władzy, itp.
   Zacznijmy może od krótkiego przedstawienia zasad panowania. Królowie Númenoru posiadali władzę nieograniczoną, podejmowali wszystkie najważniejsze decyzje w państwie. Jednakże, objąć tron mogła również kobieta i miała te same prawa co król-mężczyzna. Początkowo berło obejmował najstarszy syn króla. Jeśli monarcha nie miałby potomka płci męskiej, tron powinien objąć najbliżej spokrewnionego z władcą mężczyznę, czyli było całkiem tak jak w naszym, realnym świecie. Jednak w 892 roku król Tar-Aldarion zmienił prawo, odtąd berło mogła dziedziczyć również najstarsza córka, jeśli monarcha nie miał syna. Następczyni miała możliwość odmówienia przyjęcia tronu, ale i obowiązek rezygnacji, jeśli nie wyszłaby za mąż w określonym czasie. W takim wypadku (jak również po bezpotomnej śmierci panującej królowej) berło należało się najbliższemu męskiemu potomkowi dynastii, bez względu czy wywodził się z linii męskiej czy żeńskiej. Podczas panowania Tar-Súriona wprowadzoną kolejną, ostatnią już modyfikację. Otóż od tej pory tron dziedziczył pierworodny potomek króla, niezależnie od płci. Uchylono też przepis nakazujący następczyni w odpowiednim czasie wyjść za mąż.
   Więcej o tej wyspie, jeśli chodzi o informacje geograficzne, można znaleźć to w tym poście: KLIK

Tak więc przedstawiam Wam Númenoryjskie królowe:
kliknijcie, aby powiększyć obrazki
Tar-Ancalimë
Siódma władczyni Númenoru i pierwsza panująca kobieta. Rządziła 205 lat, dłużej niż ktokolwiek po Elrosie. Długo obywała się bez męża, w roku 1000 wyszła za mąż za Hallacara, syna Hallatana, potomka Vardamira. Po urodzeniu syna Anariona doszło do otwartego konfliktu między małżonkami, a to za sprawą dumy i przekornego uporu królowej.
***
Tar-Telperiën
Była dziesiątą władczynią Númenoru, a drugą panującą królową. Panowała przez 175 lat. Nigdy nie wyszła za mąż i nie miała dzieci. W 1731 roku abdykowała na rzecz bratanka, Tar-Minastira.
***
Tar-Vanimeldë
Była szesnastą władczynią Númenoru, a trzecią panującą królową. Na tron wstąpiła w 2526 roku i panowała do końca swego życia, przez 111 lat. Bardziej jednak interesowały ją tańce i muzyka, niż zajmowanie się sprawami królestwa. W praktyce rządził więc jej mąż Herucalmo (po śmierci żony przejął zresztą berło).
Imię Vanimeldë znaczy Piękna przyjaciółka.
 ***
Tar-Míriel
Była ostatnią królową Númenoru. Słynęła ze swej wielkiej urody i piękności. Po śmierci ojca, zgodnie z prawami Númenoru, miała zasiąść na tronie jako panująca królowa. Jednak jej kuzyn Pharazôn zagarnął berło wbrew jej woli i zmusił ją do ślubu. W tym nieszczęśliwym małżeństwie przeżyła 64 lata. Zginęła w Upadku Númenoru, pochłonięta przez fale.
Imię Míriel znaczy Klejnot kobieta. Powinna panować pod imieniem Tar-Míriel. Pharazôn po ślubie nadał jej nowe miano w języku adûnaickim – Ar-Zimraphel.
***
tu tak dodatkowo
Silmariën
Księżniczka Númenoru, córka króla Tar-Elendila. Mimo iż była pierwszym dzieckiem monarchy nie objęła po nim tronu, bowiem nie przywidywano wówczas dziedziczenia władzy królewskiej przez kobiety.

Która z nich najbardziej Wam się podoba? Mi chyba osobiście Tar-Telperiën. Mam nadzieję, że ten post nie jest nudny i przypadł Wam do gustu :)
Piękne obrazki są wykonane przez shyangell z deviantart.
~Pozdrawiam, Nat